01 09 2011 - Sołtmany w Meteorite
Dodane przez gural100 dnia Wrzesień 02 2011 01:30:19

Artykuł o polskim hammerze poszedł w świat



http://meteoritemag.uark.edu/back%20issues/months/2011%20Aug_files/image004.jpg



Sołtmany atrakcją sierpniowego numeru kwartalnika METEORITE (August 2011; International Quarterly Magazine for Meteorites and Meteorite Research). Słowami Państwa Wadi & Jan Woreczko wędruje po świecie wiedza o naszym najnowszym meteorytku.

Piękna przygoda.

Dla nas zaczęła się cztery miesiące temu ale tak naprawdę trwa od kilku miliardów lat. Należy pamiętać, że wiek chondrytów zwyczajnych typu L, wg różnych szacunków, waha się od 4,38 do 4,44 mld lat a ich najpiękniejsze elementy - chondry - są praktycznie rówieśnikami naszego Układu Słonecznego (wiek około 4.56 mld lat ).

Do powierzchni Ziemi dotarł ułamkowy fragment ciała przemierzającego otchłanie kosmosu więc dla naszego przybysza nie była to zbyt szczęśliwa przygoda.

Przez kilka miliardów lat nikt go nie niepokoił. Mógł swobodnie surfować po falach przestrzeni kosmicznej. Ale jak długo można robić ciągle to samo? Każdego by wkurzyło. A w dodatku na drodze pojawiła się taka śliczna, błękitna kuleczka? Musiał sprawdzić czym ona jest. Nie przewidział jednak, że walnie w coś czego nawet nie widać. W jakieś okropne pole siłowe. Że ta piękna, przyciągająca go nie tylko swoim urokiem, panienka, będzie chciała go spalić, rozszarpać, rozgnieść i to jeszcze zanim do niej dotrze. Był jednak na tyle silny i duży by uratować się chociaż częściowo, w symbolicznym procencie.

Przebił się przez to nieprzyjazne pole. I pomimo, że był straszliwie obolały i z zewnątrz całkowicie wypalony to czuł, że wyszedł z tej potyczki cały. Nie pozwolił się rozbić na kawałki.

Gdy tak teraz szybował pierwszy raz w swoim niewyobrażalnie długim życiu poczuł delikatny opór chłodnego powietrza. Z każdą chwilą opór był większy ale sprawiał tym razem przyjemność. Gdyby miał oczy z pewnością by je teraz zamknął by oddać się całkowicie tym odczuciom. W takich momentach ma się wrażenie, że jedna sekunda jest wiecznością. Że to właśnie jest prawdziwe życie. I że warto było czekać tak długo. Dla tej jednej chwili. W której wszystko co trzeba robić to TYLKO BYĆ.

Po takim przeżyciu można było walnąć nawet w daszek wiejskiego wychodka. Jego transcendentalnych doświadczeń nic nie było w stanie już zmienić. Nawet gdy przebijał eternitowy dach czy uderzał w schodek przed wejściem do kibelka czuł się szczęśliwy. Był tylko trochę otarty, pobrudzony farbą i stracił niewielką część zewnętrznej warstwy. Jednak całkiem dobrze się jeszcze trzymał.

Nie przewidział, że swoim pojawieniem się wywoła wielkie zainteresowanie obcych. Że stanie się dla niektórych maszynką do zrobienia wielkiej forsy, dla drugich królikiem doświadczalnym a dla jeszcze innych przedmiotem westchnień za posiadaniem choćby maleńkiego fragmenciku.

Niby całkowicie różne reakcje różnych ludzi ale dla Niego miały jeden wspólny skutek - każdy myślał tylko o sobie zapominając o Nim a On przecież miał jeszcze wtedy Duszę, miał jeszcze wtedy nietknięte wnętrze. Tylko będąc Całym żył prawdziwie. Był tylko wtedy sobą. Z każdym nowym kupcem stawał się mniejszy. Z kolejnym zainteresowanym odchodził nie tylko fragment jego materii ale także cząstka jego życia. Cząstka jego świadomości.


gural100